Przejdź do treści

    Zapisy online otwarte

    Wróć do bloga
    Mowa i język
    4 września 20269 min

    R jest ostatnie. I to nie jest przypadek

    Ad VerbumZespół Ad Verbum
    R jest ostatnie. I to nie jest przypadek

    Pięciolatek mówi „lowel” zamiast „rower” i „jyba” zamiast „ryba”. Babcia uważa, że wystarczy trochę poćwiczyć przy obiedzie. Sąsiadka mówi, że trzeba iść do logopedy natychmiast, bo jej wnuk chodził dwa lata. Internet w ciągu pięciu minut podsuwa i zestaw ćwiczeń na jutro, i ostrzeżenie, żeby niczego samemu nie robić.

    Wszyscy mają dobre intencje. Nikt nie mówi tego samego.

    A prawda o głosce r jest taka, że nie jest ona trudna dlatego, że rzadko występuje albo że jest w jakiś sposób wyjątkowa. Jest trudna, bo wymaga ruchu, którego język uczy się jako ostatniego ze wszystkich. Wszystko, co dzieje się wcześniej w rozwoju mowy, jest przygotowaniem do tego jednego ruchu.

    Kiedy się to rozumie, część rad z rodzinnego stołu przestaje brzmieć sensownie. Łącznie z tą najczęstszą: ćwiczcie, to się nauczy.

    Co się dzieje w buzi, kiedy wymawiamy r

    Wibracja czubka języka i dlaczego wymaga dojrzałej motoryki

    Polskie r jest głoską drżącą. To znaczy, że przy jego wymawianiu czubek języka uderza kilka razy o wałek dziąsłowy, czyli miejsce tuż za górnymi zębami. Nie robi tego świadomie i nie da się tego ruchu wykonać na komendę. Język jest ustawiony w konkretnej pozycji, a strumień powietrza wprawia jego czubek w drganie.

    Żeby to było możliwe, musi zejść się kilka rzeczy naraz:

    • język musi umieć unieść się do góry i utrzymać tam pozycję, co logopedzi nazywają pionizacją języka
    • czubek języka musi być na tyle elastyczny, żeby drgać niezależnie od reszty
    • boki języka muszą przylegać do zębów, żeby powietrze poszło środkiem, a nie na boki
    • strumień powietrza musi być odpowiednio mocny i skierowany
    • dziecko musi słyszeć różnicę między r a innymi głoskami, żeby wiedzieć, do czego dąży

    To jest kilka umiejętności naraz, z których każda dojrzewa w swoim czasie. Dlatego r nie pojawia się jako pierwsze. Pojawia się na końcu, kiedy wszystkie wcześniejsze elementy są już na miejscu.

    Warto zauważyć, że dokładnie te same warunki, głównie pionizacja języka, buduje się wcześniej przy głoskach l, d, t, n oraz sz, ż, cz, dż. Głoska r nie jest osobnym zadaniem. Jest ostatnim piętrem czegoś, co powstawało przez kilka lat.

    Dlaczego dziecko podmienia r na l albo j

    Kiedy dziecko nie ma jeszcze gotowego r, nie zostawia w słowie pustego miejsca. Wstawia głoskę, która jest najbliżej i którą już potrafi.

    Zamiana na l oznacza zwykle, że język jest już na górze, we właściwym miejscu, ale jeszcze nie drga. To najbliższy przystanek przed r i z perspektywy rozwoju dobry znak.

    Zamiana na j oznacza, że język pracuje środkową częścią, a czubek pozostaje na dole. Do r jest z tego miejsca dalej.

    Zamiana na ł albo opuszczanie głoski to sygnał, że język jeszcze nie unosi się do góry.

    Dla rodzica wszystkie te warianty brzmią podobnie, bo słychać po prostu, że dziecko nie mówi r. Dla logopedki są to trzy różne punkty wyjścia i trzy różne plany pracy. To jedna z rzeczy, które sprawdza się na konsultacji.

    W jakim wieku r powinno się pojawić

    Widełki wiekowe i skąd biorą się różnice

    Głoska r pojawia się zwykle między piątymi a szóstymi urodzinami. Przyjmuje się, że powinna ustalić się do końca szóstego roku życia, czyli mniej więcej do momentu rozpoczęcia nauki w szkole.

    Brak r u czterolatka mieści się w rozwoju typowym. U pięciolatka też, jeśli pozostałe głoski są na swoim miejscu, a dziecko jest zrozumiałe. Dopiero po szóstych urodzinach warto się temu przyjrzeć u specjalisty.

    Różnice między dziećmi biorą się z kilku rzeczy naraz i większość z nich nie ma nic wspólnego z tym, ile ktoś ćwiczył:

    • tempo dojrzewania motoryki. Sprawność języka rozwija się w tym samym rytmie co reszta motoryki małej i po prostu u części dzieci przychodzi później.
    • budowa i praca aparatu mowy. Długość i elastyczność wędzidełka podjęzykowego, zgryz, napięcie mięśniowe, to, czy dziecko oddycha nosem czy przez usta.
    • doświadczenia buzi. Gryzienie, żucie twardych pokarmów, picie z otwartego kubka. Wszystko to trenuje te same mięśnie, które później pracują przy mówieniu.
    • słuch fonemowy. Umiejętność rozróżniania podobnych dźwięków. Bez niej dziecko nie wie, że jego wersja różni się od tej, którą słyszy dookoła.

    Innymi słowy: r nie przychodzi wtedy, kiedy dziecko odbębni odpowiednią liczbę powtórzeń. Przychodzi wtedy, kiedy aparat jest na nie gotowy.

    Dlaczego ćwiczenie r na siłę bywa szkodliwe

    To jest część, o której mówi się najrzadziej, a która ma największe znaczenie praktyczne.

    Kiedy dziecko jest proszone o powiedzenie r, zanim jego język jest do tego przygotowany, ono i tak spróbuje. Dzieci chcą sprostać temu, o co prosi dorosły. Skoro nie da się wykonać zadania w zamierzony sposób, buzia znajdzie inny.

    I znajduje. Powstaje dźwięk, który z daleka przypomina r, ale jest wytwarzany w zupełnie innym miejscu.

    Jak powstaje r francuskie i r gardłowe

    R gardłowe, nazywane też francuskim albo języczkowym. Zamiast czubka języka drga tylna część aparatu mowy: języczek i podniebienie miękkie. Dźwięk jest chropowaty, wydobywa się z głębi gardła. W języku francuskim taka głoska jest normą, w polskim jest substytutem.

    R policzkowe. Powietrze ucieka bokiem, drga policzek. Słychać nieco mokry, boczny szum.

    R wargowe. Drgają wargi, język w ogóle nie bierze udziału.

    Wszystkie te warianty mają jedną wspólną cechę: są znacznie trudniejsze do wycofania niż zwykły brak głoski. W terapii trzeba wtedy najpierw wygasić utrwalony nawyk, a dopiero potem budować r od zera. To dłuższa droga niż praca z dzieckiem, które r po prostu jeszcze nie ma.

    Dlatego w logopedii obowiązuje zasada, która na pierwszy rzut oka brzmi opacznie: lepiej nie mieć głoski r niż mieć ją wytworzoną w złym miejscu.

    To nie jest przestroga pod adresem rodziców, którzy próbowali pomóc. Ta wiedza po prostu nie jest powszechna, bo nie ma powodu, żeby była. Warto ją mieć, zanim ktoś życzliwie zaproponuje ćwiczenia przy obiedzie.

    Co można robić w domu, a czego lepiej nie

    Nie oznacza to, że rodzic nie ma nic do zrobienia. Ma dużo, tylko nie na poziomie samej głoski.

    Co sprzyja pojawieniu się r

    Wszystko, co usprawnia język i przygotowuje pionizację, ma sens także wtedy, gdy nikt nie myśli jeszcze o logopedzie:

    • zabawy, w których język idzie do góry: kląskanie jak konik, oblizywanie podniebienia, zbieranie czubkiem języka czegoś przyklejonego za górnymi zębami, na przykład odrobiny nutelli albo płatka
    • gryzienie i żucie twardych pokarmów, marchewki, jabłka, skórki od chleba
    • picie z otwartego kubka, a nie przez ustnik butelki, u starszych dzieci
    • dbanie o to, żeby dziecko oddychało nosem, zwłaszcza jeśli w domu zdarzają się częste infekcje
    • mówienie do dziecka wyraźnie i naturalnie, bez zwalniania i bez przesadnego artykułowania

    Co zwykle nie pomaga, a czasem szkodzi

    • proszenie o powtórzenie słowa z r, dopóki dziecko go nie ma
    • poprawianie w środku wypowiedzi, kiedy dziecko coś opowiada
    • proszenie, żeby pokazało babci albo cioci, jak ładnie mówi
    • pokazywanie, gdzie „ma być język”, i proszenie o powtórzenie za dorosłym
    • ćwiczenia znalezione w internecie, przygotowane dla dziecka, o którym nic nie wiadomo

    Ostatni punkt bywa najbardziej kontrowersyjny, bo materiałów jest dużo i wyglądają na nieszkodliwe. Rzecz w tym, że ćwiczenie na r ma sens dopiero wtedy, gdy wiadomo, dlaczego u konkretnego dziecka r się nie pojawia. Inaczej pracuje się z krótkim wędzidełkiem, inaczej z niską pionizacją języka, inaczej ze słuchem fonemowym. Ten sam zestaw ćwiczeń dla wszystkich trzech sytuacji nie zadziała, a w części przypadków utrwali substytut.

    Najczęściej zadawane pytania

    Czy siedmiolatek bez r to już powód do niepokoju?

    To już moment, w którym warto skonsultować sprawę ze specjalistą, ale nie jest to powód do niepokoju. U siedmiolatka brak r oznacza po prostu, że coś na wcześniejszym etapie nie ułożyło się samo, a to jest informacja, nie kłopot. Konsultacja pokaże, czy przyczyna leży w sprawności języka, w budowie aparatu, w oddychaniu, czy w słuchu fonemowym. Dopiero od tego zależy, jak wygląda dalsza praca.

    Czy warto ćwiczyć w domu przed wizytą u logopedy?

    Warto wspierać sprawność języka, czyli robić rzeczy opisane wyżej: kląskanie, gryzienie twardych pokarmów, zabawy z unoszeniem języka. Nie warto natomiast pracować nad samą głoską r ani prosić dziecka o powtarzanie słów, w których ona występuje. Ryzyko utrwalenia r gardłowego albo policzkowego jest realne, a wycofanie takiego nawyku zajmuje więcej czasu niż zbudowanie głoski od podstaw.

    Ile trwa terapia głoski r?

    Nie da się tego przewidzieć przed konsultacją i każda podana z góry liczba spotkań byłaby zgadywaniem. Przebieg zależy od tego, czy trzeba najpierw pracować nad pionizacją języka, czy język jest już gotowy, czy istnieje utrwalony substytut do wygaszenia i jak wygląda budowa aparatu mowy. U części dzieci głoska pojawia się szybko, a większość czasu zajmuje wprowadzanie jej do swobodnej mowy, bo to zwykle dłuższy etap niż samo wywołanie.

    Czy skrócone wędzidełko zawsze uniemożliwia wymowę r?

    Nie. Wędzidełko podjęzykowe ocenia się nie po wyglądzie, tylko po tym, jak pracuje: czy pozwala unieść język do wałka dziąsłowego przy szeroko otwartej buzi, czy język zachowuje przy tym symetrię, jak radzi sobie przy jedzeniu i połykaniu. Część dzieci z krótszym wędzidełkiem wymawia r bez trudu. U innych potrzebna jest terapia, a czasem konsultacja chirurgiczna. Sama długość niczego nie przesądza.

    Czy dziecko może się nauczyć r samo?

    Tak i tak dzieje się u większości dzieci. Głoska r u zdecydowanej części pojawia się bez żadnej terapii, w swoim czasie, kiedy aparat mowy jest gotowy. Konsultacja ma sens wtedy, gdy ten moment nie nadchodzi mimo upływu czasu, gdy pojawia się substytut wytwarzany w gardle lub na policzku, albo gdy równolegle widać inne trudności w wymowie.

    Na koniec

    Głoska r ma w polskich domach status, którego nie ma żadna inna. Bywa traktowana jak sprawdzian z rozwoju dziecka, a bywa też jak zadanie domowe dla rodzica. Nie jest ani jednym, ani drugim.

    Jest ostatnim elementem układanki, która składa się przez kilka lat. U większości dzieci składa się sama. U części potrzebne jest wsparcie i wtedy dobrze jest wiedzieć, w którym miejscu ono ma być, zamiast ćwiczyć na wyczucie.

    Podążamy za tempem dziecka. Także wtedy, gdy to tempo jest wolniejsze, niż podpowiada otoczenie.


    Jeśli macie wątpliwości, czy w Waszym przypadku warto już poczekać, czy raczej się temu przyjrzeć, zapraszamy na konsultację logopedyczną. Wspólnie sprawdzimy, jak pracuje aparat mowy dziecka, i ustalimy, co ma sens na tym etapie. Więcej o tym, jak rozwija się mowa dziecka i kiedy warto iść do logopedy, piszemy w osobnych artykułach.

    Artykuł przygotował zespół Ad Verbum. Ma charakter informacyjny i nie zastępuje konsultacji ze specjalistą.

    rotacyzm
    głoska r
    rozwój mowy
    wady wymowy
    logopedia
    pionizacja języka