Przejdź do treści

    Zapisy online otwarte

    Wróć do bloga
    Rozwój i wsparcie
    25 września 20269 min

    Cztery osoby powiedziały cztery różne rzeczy. Do kogo mam zapisać dziecko

    Ad VerbumZespół Ad Verbum
    Cztery osoby powiedziały cztery różne rzeczy. Do kogo mam zapisać dziecko

    Pediatra na bilansie mówi, żeby jeszcze poczekać, bo dzieci są różne.

    Wychowawczyni w przedszkolu mówi, że warto skonsultować się z logopedą.

    Znajoma, która przeszła to samo dwa lata temu, mówi, że u niej problem był zupełnie gdzie indziej i że w pierwszej kolejności trzeba iść do psychologa.

    Grupa rodziców w internecie mówi, żeby zacząć od integracji sensorycznej, bo połowa tych rzeczy z tego wynika.

    Cztery zdania, cztery różne kierunki. Każde od kogoś, kto ma powody, żeby tak myśleć. I na tej podstawie macie zapisać dziecko, poczekać kilka tygodni na termin i wydać pieniądze.

    Najczęstsza reakcja w tym momencie jest taka: potrzebuję jeszcze jednej opinii. Kogoś, kto powie mi, jak jest naprawdę.

    Ale piąta opinia niczego nie rozwiąże, bo problemem nie jest brak informacji. Problemem jest nadmiar informacji bez hierarchii. Wszyscy mówią prawdę i nikt nie mówi, co jest pierwsze.

    Dlaczego każdy specjalista widzi co innego

    Każdy patrzy przez własne narzędzia i to nie jest wada

    To, co wygląda na sprzeczność, zwykle nią nie jest. Cztery osoby patrzyły na to samo dziecko z czterech różnych miejsc i każda zobaczyła fragment, który należy do jej kompetencji.

    Pediatra widzi dziecko przez dziesięć minut, w gabinecie, w kontekście rozwoju somatycznego. Jego punktem odniesienia są szerokie normy rozwojowe i całe spektrum tego, co mieści się w typowym rozwoju. Odpowiedź „poczekajmy” bardzo często jest merytorycznie poprawna.

    Wychowawczyni widzi dziecko codziennie, w grupie rówieśników, w sytuacjach społecznych. Ma punkt odniesienia, którego nie ma dom, ale nie ma narzędzi diagnostycznych i nie jest jej zadaniem ich mieć.

    Znajoma widziała jedno dziecko, swoje własne, i zna dokładnie jedną ścieżkę: tę, którą przeszła. To realna wiedza, tylko z próby liczącej jedną osobę.

    Grupa w internecie widzi przede wszystkim historie, które ktoś zdecydował się opowiedzieć, czyli te najbardziej wyraziste. Rzadko trafiają tam sytuacje, w których wszystko okazało się w porządku, bo nikt nie zakłada wątku o tym, że konsultacja niczego nie wykazała.

    Każde z tych spojrzeń jest prawdziwe. Żadne nie jest całością. A rodzic dostaje je wszystkie naraz, bez informacji o tym, jak je ze sobą zestawić.

    Czym się różnią specjalizacje, prostym językiem

    Rodzice pytają najczęściej wprost: logopeda czy psycholog. Odpowiedź zależy od tego, co dokładnie się dzieje, więc warto wiedzieć, czym te obszary się różnią.

    Logopedka i neurologopedka

    Zajmują się mową i komunikacją: rozumieniem, budowaniem wypowiedzi, wymową, płynnością mówienia, a także funkcjami związanymi z jedzeniem, oddychaniem i pracą aparatu mowy. Neurologopedia to dodatkowa specjalizacja, która obejmuje sytuacje z podłożem neurologicznym oraz pracę z najmłodszymi dziećmi, w tym z niemowlętami, a także z dorosłymi po utracie mowy.

    To jest właściwy kierunek, kiedy dziecko mało mówi, mówi niewyraźnie, nie jest rozumiane przez obce osoby, ma trudność z jedzeniem określonych konsystencji, oddycha przez usta albo zaczyna się zacinać.

    Psycholożka dziecięca

    Zajmuje się emocjami, zachowaniem, relacjami i funkcjonowaniem poznawczym. Prowadzi konsultacje, diagnozę z użyciem narzędzi psychologicznych oraz terapię.

    To jest właściwy kierunek, kiedy główną trudnością jest zachowanie, regulacja emocji, lęk, wycofanie, gwałtowne reakcje, trudności w relacjach z rówieśnikami albo podejrzenie ADHD lub spektrum autyzmu.

    Pedagożka specjalna i terapeutka pedagogiczna

    Zajmują się uczeniem się: czytaniem, pisaniem, liczeniem, koncentracją na zadaniu, organizacją pracy, sprawnością ręki. Prowadzą diagnozę trudności szkolnych i terapię pedagogiczną.

    To jest właściwy kierunek, kiedy trudność ujawnia się w szkole: dziecko czyta wolno, myli litery, pisze z dużym wysiłkiem, nie nadąża, unika zadań wymagających pisania.

    Terapeutka integracji sensorycznej

    Zajmuje się tym, jak układ nerwowy odbiera i przetwarza bodźce: dotyk, ruch, dźwięk, równowagę.

    To jest właściwy kierunek, kiedy dziecko silnie reaguje na metki, hałas, konsystencje, kiedy unika placu zabaw albo przeciwnie, nieustannie szuka ruchu i zderzeń, kiedy męczy się przy czynnościach wymagających precyzji.

    I teraz rzecz najważniejsza. Te obszary nakładają się na siebie. To samo zachowanie może mieć różne źródła. Dziecko, które nie reaguje na wołanie, może nie słyszeć tak, jak nam się wydaje, może być pochłonięte tym, co robi, może mieć trudność z przetwarzaniem informacji słuchowej, może też reagować na przeciążenie. To są cztery różne wyjaśnienia i cztery różne ścieżki.

    Właśnie dlatego wybór specjalisty na podstawie samego objawu bywa loterią. I dlatego rodzic, który dostał cztery różne rekomendacje, nie jest zdezorientowany bez powodu.

    Konsultacja porządkująca, czyli spotkanie przed diagnozą

    W Ad Verbum pierwsze spotkanie z rodzicem nie musi być początkiem diagnozy. Może być spotkaniem, którego jedynym celem jest uporządkowanie sytuacji i ustalenie kolejności.

    To ta sama konsultacja wstępna, która od lat jest pierwszym krokiem w poradni. Różnica polega na tym, po co się na nią przychodzi. Nie po to, żeby zacząć proces, tylko po to, żeby wiedzieć, czy i jaki proces ma sens.

    Dla kogo jest

    • dla rodzica, który dostał kilka sprzecznych rekomendacji i nie wie, którą wybrać
    • dla rodzica, który ma niepokój, ale nikt niczego nie sugerował i trudno mu nazwać, o co właściwie chodzi
    • dla rodzica, który był już u kilku specjalistów i za każdym razem słyszał coś innego
    • dla rodzica przed decyzją o pełnej diagnozie, który chce wiedzieć, czy jest ona na tym etapie potrzebna

    Jak wygląda i ile trwa

    Spotkanie trwa około pięćdziesięciu minut i jest rozmową. Można przyjść bez dziecka i w wielu sytuacjach jest to nawet wygodniejsze, bo rozmowa może być całkiem swobodna.

    Przebieg wygląda tak: najpierw wywiad o tym, jak wyglądał dotychczasowy rozwój dziecka i co dzieje się teraz. Potem przegląd tego, co już zostało powiedziane przez innych: kto, kiedy i na jakiej podstawie. Następnie rozłożenie tego na części i ustalenie, które obserwacje dotyczą tego samego zjawiska, a które są od siebie niezależne. Na końcu ustalenie kolejności.

    To nie jest diagnoza i nie zastępuje badania dziecka. To jest spotkanie, po którym wiadomo, co ma być pierwsze.

    Z czym z niej wychodzicie

    • z ustaloną kolejnością kroków, czyli informacją, co warto sprawdzić najpierw, co potem, a co może poczekać
    • z informacją, czego na tym etapie robić nie trzeba, i to bywa najbardziej odciążająca część spotkania
    • z konkretnymi pytaniami, które warto zadać w przedszkolu albo w szkole, żeby zebrać brakującą informację
    • z wiedzą, jak wygląda ewentualna diagnoza, z ilu etapów się składa i ile trwa

    Czego nie ma na końcu: pisemnej opinii. Opinia jest częścią pełnej diagnozy i powstaje po badaniu dziecka, nie po rozmowie z rodzicem.

    Aktualną cenę konsultacji można sprawdzić w cenniku poradni.

    Kiedy odpowiedź brzmi: nic nie trzeba robić

    Część konsultacji kończy się informacją, że to, co niepokoi, mieści się w rozwoju typowym i nie wymaga żadnych działań poza obserwacją.

    To jest pełnoprawny wynik, nie strata pięćdziesięciu minut i nie strata pieniędzy. Rodzic wychodzi z punktem odniesienia zamiast domysłów, wie, na co zwracać uwagę, i wie, w którym momencie warto wrócić.

    Warto to powiedzieć wprost, bo istnieje przekonanie, że skoro poradnia zarabia na diagnozach i terapii, to zawsze coś znajdzie. Poradnia, która diagnozuje na wyrost, traci wiarygodność i traci rodziny, które mogłyby wrócić za rok z czymś realnym. Odpowiedź „nic nie trzeba robić” jest częścią tej pracy, a nie jej brakiem.

    Konsultacja nie jest deklaracją, że coś jest nie tak. Jest decyzją, żeby wiedzieć, zamiast zgadywać.

    Perspektywa dr Kariny Szafrańskiej

    Dr Karina Szafrańska jest neurologopedką, pedagożką i założycielką Ad Verbum. Doktor nauk humanistycznych Akademii Pedagogiki Specjalnej, wykładowczyni na APS, Uniwersytecie SWPS i Uniwersytecie Warszawskim, ekspertka Polskiego Związku Logopedów. Pracuje z dziećmi w każdym wieku, od niemowląt po młodzież, oraz z osobami dorosłymi. Poradnię prowadzi od 2005 roku.

    O swojej pracy mówi tak:

    „W tempie osoby, z którą się spotyka. Z uważnością na to, co niewypowiedziane, bo komunikacja to nie tylko słowa, ale też gesty, emocje i potrzeby, które warto usłyszeć.”

    „Rodzice przychodzą do mnie z listą sprzecznych zaleceń i pytaniem, kto ma rację. Zwykle wszyscy mają rację, tylko każdy w swoim fragmencie. Moim zadaniem na takim spotkaniu nie jest dołożenie piątej opinii, tylko ułożenie tych czterech w kolejność. Bardzo często okazuje się, że dwie z nich dotyczą tego samego zjawiska widzianego z dwóch stron, a jedna może spokojnie poczekać rok.”

    Dr Karina Szafrańska przyjmuje w punkcie Ad Verbum na Żoliborzu.

    Najczęściej zadawane pytania

    Czy na taką konsultację przychodzę z dzieckiem?

    Nie musicie. Konsultacja porządkująca jest rozmową z rodzicem i w wielu sytuacjach obecność dziecka nie jest potrzebna, a bywa wręcz utrudnieniem, bo rozmowa dotyczy rzeczy, których dziecko nie musi słuchać. Jeśli w trakcie okaże się, że potrzebne jest spotkanie z dzieckiem, umawiamy je osobno i wtedy już wiadomo, po co.

    Czy to jest to samo, co diagnoza?

    Nie. Diagnoza to badanie dziecka z użyciem konkretnych narzędzi, rozłożone na etapy, zakończone omówieniem wyników i pisemną opinią. Konsultacja porządkująca jest spotkaniem przed tym procesem i jej celem jest ustalenie, czy diagnoza jest potrzebna, a jeśli tak, to jaka i w jakiej kolejności.

    Co, jeśli okaże się, że potrzebnych jest kilka ścieżek naraz?

    To zdarza się często, bo obszary rozwoju są ze sobą powiązane. Wtedy najważniejsze jest ustalenie kolejności, a nie robienie wszystkiego jednocześnie. Zwykle jedna rzecz jest pierwsza, bo wpływa na pozostałe, a część rzeczy wyjaśnia się sama, kiedy zajmiemy się tą pierwszą. Rozłożenie w czasie ma też wymiar praktyczny: dziecko nie spędza całych popołudni w gabinetach, a budżet rodziny nie jest obciążony wszystkim naraz.

    Czy dostanę coś na piśmie?

    Po samej konsultacji nie, ponieważ pisemna opinia jest elementem pełnej diagnozy i wymaga badania dziecka. Ustalenia z konsultacji omawiamy na miejscu i są one na tyle konkretne, że można je spisać samodzielnie. Wiele osób notuje w trakcie i to jest dobry pomysł.

    Czy mogę przyjść, jeśli nikt niczego nie sugerował, a ja po prostu chcę się upewnić?

    Tak i to jest częsty powód wizyty. Rodzicielska intuicja ma wartość diagnostyczną, nawet jeśli trudno ją uzasadnić. Zdanie „nie umiem tego nazwać, ale coś mi nie pasuje” jest wystarczającym powodem, żeby przyjść. Czasem kończy się informacją, że wszystko jest w porządku, i to też jest odpowiedź, po którą warto było przyjechać.

    Na koniec

    Sytuacja, w której cztery osoby mówią cztery różne rzeczy, nie oznacza, że ktoś się myli. Oznacza, że nikt nie miał całości obrazu, bo każde z tych spojrzeń powstało w innym miejscu i w innym czasie.

    Uporządkowanie tego nie wymaga kolejnej opinii. Wymaga jednej rozmowy, w której wszystko zostanie położone obok siebie i ułożone w kolejność.

    Towarzyszymy, nie naprawiamy. Także wtedy, gdy okazuje się, że nie ma czego zaczynać.


    Jeśli jesteście w takim momencie, zapraszamy na konsultację kierunkową z dr Kariną Szafrańską. Wspólnie ustalimy, od czego warto zacząć, a czego na tym etapie robić nie trzeba.

    Artykuł przygotował zespół Ad Verbum. Ma charakter informacyjny i nie zastępuje konsultacji ze specjalistą. Każde dziecko rozwija się w swoim tempie, dlatego tak duże znaczenie ma indywidualna ocena.

    konsultacja kierunkowa
    do jakiego specjalisty
    logopeda czy psycholog
    od czego zacząć diagnozę
    konsultacja bez dziecka
    Żoliborz