Przejdź do treści

    Bezpłatna konsultacja

    Wróć do bloga
    Rozwój i wsparcie
    19 czerwca 20269 min

    „Bawi się sam, nie dołącza do grupy." Co usłyszałam na wywiadówce i co zrobiłam potem

    Dominika WójtewiczDominika Wójtewicz
    „Bawi się sam, nie dołącza do grupy." Co usłyszałam na wywiadówce i co zrobiłam potem

    Siedzisz na wywiadówce między dwudziestoma innymi rodzicami. Wychowawczyni omawia plan wycieczki, zbiórki na przedstawienie, terminy sprawdzianów. A potem prosi Cię, żebyś została chwilę po zebraniu.

    „Chciałam porozmawiać o Kacprze. Na przerwach bawi się sam. Nie dołącza do grupy. Kiedy inne dzieci grają w piłkę, on stoi z boku. Nie jest odrzucany, po prostu... nie wchodzi."

    Albo inna wersja: „Ola wchodzi w konflikty. Chce się bawić, ale nie umie negocjować zasad. Zaczyna krzyczeć albo wychodzi z gry."

    Albo jeszcze inna: „Jest bardzo grzeczny, ale nikogo nie zaprasza i nie przyjmuje zaproszeń. Na urodziny też nie chce chodzić."

    Wracasz do domu z tym zdaniem w głowie. I zaczynasz się zastanawiać: czy to tylko temperament? Czy to się zmieni? Czy powinnam coś zrobić, zanim „nie ma kolegów" zamieni się w „nikt go nie lubi"?

    „Nie ma kolegów" to nie jedno zdanie. To dziesięć różnych historii

    Zanim przejdziemy do tego, co można zrobić, warto się zatrzymać przy jednej rzeczy: za zdaniem „nie ma kolegów" kryją się bardzo różne sytuacje. I bardzo różne przyczyny.

    Jedno dziecko nie dołącza do grupy, bo nie wie jak. Dosłownie nie wie, w którym momencie podejść, co powiedzieć, jak się włączyć do zabawy, która już trwa. Nie brakuje mu chęci. Brakuje mu skryptu, takiego wewnętrznego przepisu na „jak to się robi".

    Inne dziecko dołącza chętnie, ale nie potrafi czytać reakcji innych. Mówi za głośno, stoi za blisko, nie zauważa, że kolega się nudzi albo jest zły. W efekcie kontakty się rozpadają, choć dziecko naprawdę się stara.

    Jeszcze inne dziecko świetnie funkcjonuje w relacji jeden na jeden, ale w grupie się gubi. Za dużo bodźców, za dużo głosów naraz, za szybko zmieniają się zasady.

    A bywa i tak, że dziecko po prostu jest introwertyczne. Lubi być samo. Nie cierpi z tego powodu. Ma jednego bliskiego kolegę i to mu wystarczy. To nie jest problem do rozwiązania.

    Rozróżnienie tych sytuacji jest ważne, bo od niego zależy, czy i jakie wsparcie ma sens.

    Skąd dziecko ma wiedzieć, jak się zachować, jeśli nikt go tego nie nauczył?

    Większość umiejętności społecznych przyswajamy przez naśladownictwo i doświadczenie. Patrzymy, jak inni to robią, próbujemy, dostajemy informację zwrotną (ktoś się uśmiechnął, ktoś odszedł) i stopniowo uczymy się reguł.

    Ale nie dla każdego dziecka ten proces działa automatycznie.

    Dzieci z ADHD często mają trudność z hamowaniem impulsu. Wiedzą, że nie powinny przerywać, ale nie potrafią się powstrzymać. Wiedzą, że trzeba poczekać na swoją kolej, ale ich ciało mówi „teraz". Efekt: inne dzieci uczą się ich unikać, bo „zawsze psuje zabawę".

    Dzieci w spektrum autyzmu mogą nie odczytywać mimiki, tonu głosu, kontekstu. Nie dlatego, że ich to nie obchodzi. Dlatego, że ich układ nerwowy przetwarza te informacje inaczej. Mogą mówić wprost rzeczy, które rówieśnicy odbierają jako niegrzeczne, choć intencja była zupełnie neutralna.

    Dzieci nieśmiałe, lękowe, po trudnych doświadczeniach (przeprowadzka, zmiana szkoły, rozwód rodziców) mogą się wycofywać z kontaktów nie z braku umiejętności, ale z braku poczucia bezpieczeństwa.

    W każdym z tych przypadków dziecko potrzebuje czegoś innego. Ale jest jedno narzędzie, które wielu z nich pomaga: miejsce, gdzie można ćwiczyć relacje w bezpiecznych warunkach, z dorosłym, który tłumaczy to, co rówieśnicy komunikują bez słów.

    Co to jest TUS i jak wygląda spotkanie

    TUS, czyli Trening Umiejętności Społecznych, to zajęcia grupowe prowadzone przez specjalistę (psychologa, pedagoga specjalnego, terapeutę), w których dzieci uczą się konkretnych zachowań społecznych. Nie przez wykłady i nie przez moralizowanie. Przez doświadczenie w grupie.

    Grupa TUS to zwykle 4-6 dzieci w zbliżonym wieku. Spotykają się raz w tygodniu na 60 minut. Każde spotkanie ma jeden temat.

    Jak to wygląda w praktyce? Dominika Wójtewicz, pedagożka specjalna i trenerka TUS w Ad Verbum, opisuje typowe spotkanie tak:

    Dzieci siadają w kręgu. Na początku każdy mówi, jak minął tydzień, jednym zdaniem. To ćwiczenie samo w sobie: wysłuchać kogoś, poczekać na swoją kolej, powiedzieć coś o sobie.

    Potem prowadząca przedstawia temat tygodnia. Na przykład: „Jak dołączyć do zabawy, w którą ktoś już się bawi?" Nie zaczyna od reguł. Zaczyna od pytania: „Jak myślicie, co można zrobić?"

    Dzieci proponują. Prowadząca zapisuje pomysły. Potem grupa odgrywa scenkę: dwoje dzieci bawi się klockami, trzecie chce dołączyć. Próbuje. Inne dzieci obserwują i mówią, co zadziałało, a co nie. Prowadząca nazywa to, co widziała: „Zauważyłam, że najpierw popatrzyłeś, co budują, i dopiero potem zapytałeś, czy możesz pomóc. To był dobry pomysł, bo nie przerwałeś im zabawy."

    Na koniec spotkania jedno ćwiczenie podsumowujące i krótka refleksja: co dziś ćwiczyliśmy, co mi się udało.

    Czego TUS nie da

    Warto wiedzieć, co TUS może zmienić, a czego nie. Żeby nie oczekiwać efektu, którego te zajęcia nie są w stanie dostarczyć.

    TUS nie sprawi, że introwertyczne dziecko stanie się duszą towarzystwa. Nie zmieni temperamentu. Ciche dziecko po TUS nadal będzie ciche, ale będzie miało narzędzia na te momenty, w których chce się włączyć, a nie wie jak.

    TUS nie zastąpi terapii indywidualnej, jeśli za trudnościami stoi lęk, trauma albo zaburzenie przetwarzania sensorycznego. Może być elementem szerszego planu, ale nie jedynym.

    TUS nie daje efektu po dwóch spotkaniach. Umiejętności społeczne to nawyki, a nawyki buduje się przez powtarzanie. Cykl trwa zwykle jeden semestr (około 12-15 spotkań) i zmiany widać stopniowo: najpierw w grupie TUS, potem w szkole, potem w domu.

    I wreszcie: TUS nie jest potrzebny każdemu dziecku, które „bawi się samo". Jeśli dziecko jest zadowolone ze swoich relacji, ma bliską osobę i nie cierpi z powodu izolacji, sama preferencja do samotnej zabawy nie jest problemem.

    Jak rozpoznać, że dziecko mogłoby skorzystać z TUS

    Nie chodzi o jedną sytuację, ale o wzorzec. Warto przyjrzeć się bliżej, kiedy:

    • Dziecko regularnie jest pomijane w zaproszeniach na urodziny lub odmawia chodzenia na urodziny innych, i widać, że to nie jest wybór, tylko unikanie.
    • Wychowawczyni zgłasza powtarzające się konflikty rówieśnicze, a dziecko nie potrafi opowiedzieć, co się stało, swoimi słowami. Mówi „on mnie zaczął" albo „nie wiem", bo nie umie zrekonstruować sekwencji społecznej.
    • Dziecko chce się bawić z innymi, ale po każdej próbie wraca sfrustrowane. Próbuje, ale scenariusz się powtarza: wchodzi za mocno, za szybko, za głośno i kontakt się rozpada.
    • Dziecko dobrze funkcjonuje z dorosłymi i z jednym rówieśnikiem, ale w grupie się wycofuje albo przejmuje kontrolę (bo nie umie inaczej).
    • Dziecko wraca ze szkoły zmęczone nie nauką, ale relacjami. Każdy dzień w grupie kosztuje je dużo energii, choć same oceny są dobre.

    Jeśli kilka z tych sytuacji brzmi znajomo, warto porozmawiać ze specjalistą. Nie od razu o TUS. Najpierw o tym, co się dzieje i skąd to może wynikać.

    Często zadawane pytania

    Od jakiego wieku dziecko może chodzić na TUS?

    W Ad Verbum prowadzimy grupy TUS dla dzieci od 5-6 lat, czyli od starszego przedszkola. Grupy są dobierane wiekowo i pod kątem profilu trudności, żeby dzieci mogły od siebie nawzajem się uczyć. Nie łączymy sześciolatka z dziesięciolatkiem, bo ich wyzwania społeczne są zupełnie inne.

    Czy dziecko musi mieć diagnozę, żeby chodzić na TUS?

    Nie. Na TUS trafiają dzieci z diagnozą ADHD, ze spektrum autyzmu, ale też dzieci bez żadnej diagnozy, które po prostu potrzebują wsparcia w budowaniu relacji. Kluczowe jest to, czy dziecko ma realne trudności w kontaktach rówieśniczych, nie to, czy ma papier.

    Czy rodzic jest obecny na zajęciach?

    Nie. Rodzic przyprowadza dziecko i odbiera je po spotkaniu. Prowadząca przekazuje informację zwrotną po zajęciach lub w formie podsumowania co kilka tygodni. Dziecko potrzebuje przestrzeni, w której ćwiczy bez obecności dorosłego z rodziny.

    Ile trwa cykl i kiedy widać efekty?

    Cykl trwa zwykle jeden semestr, czyli około 12-15 spotkań. Pierwsze efekty (mniejsza liczba konfliktów, większa gotowość do włączania się w zabawę) pojawiają się zazwyczaj po 4-6 tygodniach. Trwałe zmiany wymagają dłuższej pracy.

    Czy TUS to to samo co terapia grupowa?

    Nie. Terapia grupowa pracuje z emocjami i relacjami w pogłębiony sposób. TUS to trening, bardziej strukturalny i nastawiony na konkretne umiejętności. Jedno nie wyklucza drugiego.

    Co jeśli dziecko nie chce chodzić?

    Zdarza się, szczególnie na początku. Prowadząca pracuje z grupą tak, żeby każde dziecko czuło się bezpiecznie. Ale jeśli po kilku spotkaniach dziecko nadal reaguje silnym oporem, warto porozmawiać ze specjalistą, czy TUS jest w tym momencie właściwą formą wsparcia.


    „Nie ma kolegów" to jedno z tych zdań, które budzą w rodzicu cichą panikę. Bo widzisz swoje dziecko na boisku, samego pod ścianą, i nie wiesz, czy to wybór, czy bezradność.

    Czasem to wybór. Czasem to temperament. A czasem to brak umiejętności, które da się ćwiczyć, tak jak da się ćwiczyć czytanie albo jazdę na rowerze.

    TUS to miejsce, gdzie dziecko może to robić w bezpiecznych warunkach: w małej grupie, z dorosłym, który widzi to, czego rówieśnicy nie nazywają. I tłumaczy regułę, która dla innych jest oczywista.

    Jeśli coś z tego tekstu brzmi znajomo, zapraszamy na konsultację.

    Artykuł powstał w oparciu o doświadczenie kliniczne Dominiki Wójtewicz - pedagożki specjalnej i trenerki TUS w Ad Verbum. Artykuł ma charakter informacyjny i nie zastępuje konsultacji ze specjalistą.

    TUS
    trening umiejętności społecznych
    dziecko bawi się samo
    relacje rówieśnicze
    Dominika Wójtewicz